Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oświata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oświata. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 kwietnia 2013
Powrót guwernantki
środa, 6 lutego 2013
Czarne chmury, kruki i wrony, czyli co czeka wychowanka polskiego systemu szkolnictwa.
Znajomy ksiądz, mieszkający ładnych parę lat w Ameryce, scharakteryzował
American Dream jako możliwość opłacalnego zrealizowania swojego marzenia. Dodał
przy tym, że w obywatelach amerykańskich od najmłodszych lat kształtuje się
niezwykle silną wiarę w siebie i własne możliwości, które to cechy są niezwykle
pomocne przy osiąganiu owego „dreamu”. Jest to zapewne miecz obosieczny,
ponieważ nie brakuje idealistycznych podlotków, którym realia dorosłego życia
wywichnęły skrzydła, ale w całościowym podsumowaniu lepiej mówić dzieciom, że
mogą wszystko, niż, że z góry skazane są na porażkę. W ten poemat dygresyjny wpleść
muszę pochwałę dla Akademii Przyszłości, która owe chwalebne praktyki skrzętnie
przeszczepia na grunt polski.
Jak w takim razie kształtuje się obywatela polskiego, jak przygotowuje się
go do wejścia na tę morderczą arenę jaką jest rynek pracy? Odpowiedź jest
prosta, nie kształtuje się go w ogóle. Jeśli, daj Boże, glina owa trafi na
światłych rodziców, którzy będą chcieli lub mieli środki, by zainwestować w
swoje dziecko, jest jeszcze dla niej jakaś szansa. Jednak jeśli rodzice nie
mają pojęcia jak pokierować swoim dzieckiem w tej sferze (ciężko ich winić,
szkół dla rodziców nie ma) jest ono zdane na nasz wadliwy system edukacji.
Pamiętam, że pod koniec gimnazjum nikt z nas nie miał pojęcia kim chce być
a kazano nam wybierać profil liceum i przedmioty do zdawania na maturze. Cóż za
absurd, a jest to czasem decyzja wiążąca nas na całe życie. Doradztwo zawodowe
też było śmiechu warte. Tuż przed maturą poszliśmy do jakiegoś ośrodka, zrobili
nam kilka testów z wynikiem typu „możesz być nauczycielką lub dziennikarzem”.
Jeśli to jest doradztwo zawodowe to naprawdę osoby uprawiające ten zawód
powinny doradzić sobie zmianę pracy. Nikt nie pokazywał nam danych
statystycznych zapotrzebowania na różne zawody, nikt nie trąbił o potrzebie
specjalistów po politechnice. I poszliśmy na prawo, psychologię, języki. I
teraz dopiero, ledwie świadomi dorosłego życia popadamy w panikę…lub
alkoholizm.
Guwernantka
PS Koleżanka podesłała mi ciekawy artykuł:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zawody-bez-przyszlosci,nId,643439
PS 2 Nie czujcie się urażeni absolwenci prawa, psychologii i języków (ja;p), chodzi bardziej o podjęcie dyskusji i wskazanie na lepsze perspektywy pracy po kierunkach ścisłych. A jak wiadomo ktoś mądry i sprytny znajdzie prace po wszystkim. Czego sobie i Wam życzę.
sobota, 19 stycznia 2013
„Kochanie, zmieńmy stan.”, czyli do czego to nie posuną się amerykańscy rodzice, by zapewnić dzieciom dobrą edukację.
Część pierwsza subiektywnych obserwacji, dotyczących systemu edukacji w USA.
Mieszkam sobie na granicy stanów Nowy Jork i Connecticut. Podczas gdy Ct
uważane jest za stan najbogatszy, co można poznać po horrendalnych cenach
benzyny, jedzenia i zatrważająco „wypasionych” rezydencjach, tak Nowy Jork jest
odrobinę tańszy. Idąc tym tropem, słusznie wnioskowalibyśmy, iż poziom edukacji
również zależy w pewnym sensie od głębokości kieszeni podatników. I tutaj moi
drodzy grubo byśmy się pomylili.
Zajęcia wyrównawcze, które oferuje opisywana szkoła podstawowa to chociażby
logopeda, który pracuje nie tylko nad techniczną poprawnością wymowy, ale także
nad problemami ze zrozumieniem słów oraz poprawnym ich użyciem. Są też zajęcia,
które pomagają dziecku w pisaniu i rysowaniu (co ciekawe oferowane są wymiennie
z wfem). Pamiętam, jeszcze z Akademii Przyszłości, że też nas uczyli, jakie
ćwiczenia stosować, by dziecko wyrobiło sobie rękę. O dziwo, zwykłe wygniatanie
literek z plasteliny bardzo pomaga.
Zdaję sobie sprawę, że informacje te nie są zbyt detaliczne, ale
zobowiązuję się wkrótce to naprawić. Mam w planach takie kąski, jak wywiady z
nauczycielami. Nie macie pojęcia jak ciężko jest tutaj wkręcić się do szkoły
podstawowej w charakterze wolontariusza. Oprócz oddania odcisków palców, muszę
jeszcze przekonać moich pracodawców, że nie będzie to bynajmniej moje
zatrudnienie „na boku”, które mogłoby spowodować konieczność płacenia za mnie
podatku.
czwartek, 17 stycznia 2013
Zarys sylwetki i cel bloga
Bardzo chciałam stworzyć tego bloga, nawet jeśli nie dla
szerokiej publiczności, to dla siebie samej. Jednak gdzieś w głębi duszy kłuje
ten niezwerbalizowany przez nikogo zarzut: co ty wiesz o nauczaniu? Otóż wiem
mało i dlatego jest we mnie wieczna potrzeba douczania się w tej dziedzinie,
odkrywania prawdy o sobie, swoim powołaniu
i szerokopojętym nauczaniu.
i szerokopojętym nauczaniu.
Kiedy przyznaję się do tego, że odkryłam swoje powołanie,
niektórzy rówieśnicy mówią, że mi zazdroszczą. W przedziale 18-23 niewielu
ludzi może się w ten sposób scharakteryzować. Widoczny jest raczej trend
zagubienia, tudzież wiecznego nastolatka. A wiedzieć, co się chce robić w życiu
jest tak przyjemnie, tak lekko i tak błogo…no dobra rozpędzam się. Pogadamy jak dostanę pierwszą pracę, która przygwoździ mnie do posadzki swymi niespełnionymi oczekiwaniami, wrogością otoczenia i tragiczną świadomością braku wiedzy i doświadczenia, jakiego absurdalnie wymaga się od młodego nauczyciela.
Zatem zakładam tego bloga, by zmotywować siebie (i może
innych mi podobnych) do zdobycia i usystematyzowania owej wiedzy i
doświadczenia.
Mam 23 lata i skończyłam licencjat z filologii
angielskiej ze specjalizacją nauczycielską i uprawnieniami do uczenia drugiego
przedmiotu, jakim jest szerokopojęta historia sztuki. Pracę licencjacką pisałam
z metodyki. Obecnie spędzam rok w Ameryce jako au pair opiekując się
wspaniałymi, lecz troszkę bardziej wymagającymi uwagi dziećmi. W moich planach
jest magisterka z języka angielskiego z naciskiem na metodykę nauczania.
Na blogu chciałabym zamieszczać godne uwagi informacje i
innowacyjne pomysły dotyczące systemu edukacji w Polsce i w Ameryce, opierając
się na artykułach tudzież na własnym doświadczeniu. A jako że jestem istotą dygresyjną, nie omieszkam wrzucić od czasu do czasu autorskiego narzekania/przemyśliwania,
recenzji czytanej książki, tudzież zestawu filmów, które każdy (przyszły)
nauczyciel powinien obejrzeć. Jednak postaram się, by obszar dygresji nie
wychodził poza obrzeża szerokopojętej oświaty. Wyczuwam tutaj drobny paradoks,
i nadużycie słowa „szerokopojęty”.
Dalej wzwyż i dalej w głąb zatem!
Guwernantka
Subskrybuj:
Posty (Atom)